W SŁOWIE "BLOG" SŁYCHAĆ WYRAŹNIE SZUM LANIA WODY. JEDNAK BEZ WODY NIE BYŁOBY ŻYCIA NA ZIEMI...

Trudno powiedzieć, że...

życie domagało się powstania tej książki. Chyba życie rozwiązłe autora, który problematycznym z niej dochodem pragnąłby uregulować swoje lekkomyślne długi
(Stefan Wiechecki "Znakiem tego")
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą analfabetyzm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą analfabetyzm. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 grudnia 2012

piątek, 9 września 2011

Humor zeszytów w Życiu Warszawy.

"(...) Z tego okresu pochodzi pyszna anegdota, którą usłyszałem przed laty w Londynie. Otóż pewien dżentelmen był kasjerem i przeżył akcję podziemia (najprawdopodobniej Narodowych Sił Zbrojnych) na kasy wyścigów. Młodzi ludzie zastawili personel bronią, a nasz bohater stanął w poprzek kasy pancernej i rozłożył ręce, dostrzegłszy swego kuzyna. Wówczas miał miejsce dialog: – Andrzej, i ty z tymi bandytami? A na to Andrzej:
Wuj się nie wygłupia. Wuj otwiera kasę. Do wybuchu Powstania nie rozmawiali ze sobą.(...)"


To fragment tekstu o warszawskich wyścigach konnych, opublikowanego w dzisiejszym Życiu Warszawy. Wytłuszczenia i zaczerwienienia moje. Autor i korekta niech się czerwienią ze wstydu sami.