W SŁOWIE "BLOG" SŁYCHAĆ WYRAŹNIE SZUM LANIA WODY. JEDNAK BEZ WODY NIE BYŁOBY ŻYCIA NA ZIEMI...

Trudno powiedzieć, że...

życie domagało się powstania tej książki. Chyba życie rozwiązłe autora, który problematycznym z niej dochodem pragnąłby uregulować swoje lekkomyślne długi
(Stefan Wiechecki "Znakiem tego")
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Najczystsze Serce Maryi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Najczystsze Serce Maryi. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 sierpnia 2012

Plac Szembeka


Niedzielną mszę świętą spędziłem – ten czasownik bywa często adekwatny do stanu mojej religijności – w kościele dzieciństwa. Neogotycka  świątynia Najczystszego Serca Maryi na placu Szembeka (oficjalny adres to Chłopickiego 2) powstała w okresie międzywojennym by upamiętnić bitwę Powstania Listopadowego pod Olszynką  Grochowską.  Ostatni raz, jak pamiętam, byłem w niej z  okazji bierzmowania – prawie czterdzieści lat temu. Choć otoczenie ( a zwłaszcza oparkanienie) uległo sporym zmianom, to wnętrze kościoła pozostało – stwierdziłem to z lekkim wzruszeniem –prawie niezmienione.  Nawet boczne wejścia  tak jak czterdzieści lat temu były na głucho zamknięte. Ta sama posadzka, ten sam wystrój, ambona – choć zgodnie z wytycznymi II Soboru Watykańskiego (nie jestem pewien, czy rzeczywiście są takie zalecenia, ale tak mi się to właśnie kojarzy) nie używana – wciąż na swoim miejscu; te sama witraże, te same figury i obrazy. Kandelabry i konfesjonały również nie zmienione. Ta sama droga krzyżowa.

Miejsce gdzie po raz pierwszy się spowiadałem i przyjmowałem komunię świętą naprawdę istnieje.