Trudno powiedzieć, że...
życie domagało się powstania tej książki. Chyba życie rozwiązłe autora, który problematycznym z niej dochodem pragnąłby uregulować swoje lekkomyślne długi
(Stefan Wiechecki "Znakiem tego")
 |
| Zdjęcie Eugeniusza Warmińskiego skopiowane z tygodnika "Sportowiec" |
Zabrze - rozmowa z piłkarskim idolem mojego szczeniactwa, Janem Banasiem, prawoskrzydłowym napastnikiem Polonii Bytom, Górnika Zabrze i reprezentacji Polski.
Że Jan Tomaszewski zatrzymał Anglię wiedzą wszyscy. Natomiast Jan Banaś wpuścił nas na Olimpiadę i Mistrzostwa Świata do Monachium. W decydującym o awansie na Igrzyska meczu z Bułgarią (3:0 w Warszawie 1972) sam strzelił dwa gole i asystował Joachimowi Marxowi przy trzecim. Rok później w Chorzowie zdobył pierwszą bramkę dla Polski w eliminacjach do Mistrzostw - nie byle komu bo Anglikom (6 czerwca 1973 - 2:0). Sam, z powodów polityczno-paranoicznych (zakaz gry w reprezentacji na terytorium RFN!) nie pojechał ani na Igrzyska, ani na Weltmeisterschaft.
 |
| Zdjęcie Eugeniusza Warmińskiego skopiowane z tygodnika "Sportowiec" |
Kiedy jesienią 2009 roku Marian Terlecki, mój nieoceniony szef z Telewizji Puls, zamówił u mnie scenariusz pilotażowego odcinka dokumentalnej telenoweli o przygotowaniach do EURO 2012, postać Jana Banasia - wówczas trenera juniorów Grunwaldu Ruda Śląska - pojawiła się w niej niejako automatycznie. Niestety, przedwczesna śmierć pana Mariana sprawiła, że umarł również projekt.
"Pomoc" jak często w historii Polski bywało przyszła z Ameryki. Gdy opowiedziałem całą historię mojemu kumplowi Jackowi Daleckiemu - na stałe zameldowanemu w Indianie - on bez większego namysłu, stwierdził:
- To napisz książkę o Banasiu...
I właśnie o tym dziś rozmawialiśmy w Zabrzu z panem Janem.